czwartek, 17 lipca 2008
reaktywacja :D
ale mi się kuźwa musi nudzić w ten czwartkowy wieczór, skoro jakby nie patrzeć, po 9 miesiącach i 22 dniach reaktywuję bloga :)
a co u mnie...z nieco zastarzalych nowości to:
- nowa praca od marca - w końcu w zawodzie :)
- jak tylko oddam dzienniczek to będę już aplikantem II roku
- od września nowe dziecko - bialo-brązowe i laciate :)
-nowy kolor wlosów i oczu czasami

a życie tak samo porąbane, jak do tej pory :)

w pracy fajnie jest, Wielki Boss (tfu tfu) odpukać, chyba na pewno mnie lubi.. wnoszę to po tym, że dostaję opa za te same sprawy po trzy razy..zwykle kończy się na jednym... poza tym żartujemy sobie na różne tematy (psy, czekolada --> dieta --> ponoć ja nie muszę --> jestem tak samo glupia, jak jego matka :), moje życie uczuciowe, o którym wyobraża sobie mniej więcej trzy razy więcej, niż się w nim obecnie kreatywnych rzeczy dzieje :) a jest niekreatywne, bo:

z siedmiu facetów u mnie w pracy, generalnie do wyboru pozostaje trzech.. i tych trzech ja sobie musialam w jakiś tam sposób zaanektować.
Pan X1 - chodzący ideal, więc nie mialabym nic przeciwko - traktuje mnie jak kochanego kotka, z którym może sobie poflirtować, pożartować, poprzytulać się - no i jak narazie tyle.
Pan X2 - miesiąc za mną biegal, po miesiącu, jak się zdecydowalam na próbę bycia razem - nasze bycie razem skończylo się po 24 godzinach. Jakoś tak stwierdzil, że myślal, że chce, ale chyba bardziej myślal, niż chcial :)
Pan X3 - kolega z pokoju X2 - w ostatnim czasie bardzo mi daje znaki, jak bardzo mnie chce, i wogóle, zapominając przy tym o gentleman's agreement, który ponoć mial z X2, i przez który rozwalil się mój jednodniowy związek. ja niestety nie chcę nic. problem w tym, że za czasów przyjacielskich padl pomysl wspólnych wakacji w cieplych krajach, który obecnie jakoś nie bardzo mi pasuje.

ja w tym wszystkim nie wiem gdzie jestem, wszelkie rozmowy X2-X3 są poza mną, jestem uczestnikiem postępowania, który nie wie nic z rzeczy, które się go tyczą, i od miesiąca z groszami jest lekko skolowany.

od jakiegoś czasu chodzą mi po glowie 2 hasla:
- od wczoraj, po przeczytaniu wpisów na blogu sprzed 3 lat - problemy się nie zmieniają, tylko ewoluują;
- to haslo sprzedal mi przed wyjazdem integracyjnym X1 - "Nie ruszaj dupy ze swojej grupy". Święta prawda :D

to dzisiaj na tyle...a w sobotę może do Sl!!! chyba, że X2 zrealizuje swoje wczorajsze zapowiedzi wyjścia ze mną.. na czym nie kryję, że mi zależy..

21:10, chica_pequena
Link Komentarze (1) »
wtorek, 25 września 2007

nie umarłam...

aczkolwiek w tym wieku to chyba już niewiele mi zostało...;)

od ostatniego wpisu przeżywam nieco przyspieszoną depresję ćwierćwiecza...spowodowana jest

  • brakiem pieniędzy,
  • faceta,
  • sportu,
  • sensownej pracy i
  • ogólnej Lebensfreude :D

małą ilością:

  • seksu,
  • rozrywek kulturalnych i
  • perspektyw

dużą ilością:

  • pracy
  • niezrealizowanych dotychczas planów życiowych

ale jutro ślubowanie aplikantów a później miły wieczór...i tyle na dzisiaj :)

bosz jaki pesymistyczny wpis...no aż tak fatalnie to nie jest chyba :)

21:16, chica_pequena
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 maja 2007

z własnego podwórka...

Urzedniczka w Urzędzie Skarbowym strofuje petenta:

"Ależ prosze pana, nie może pan w rubryce "pozostający na utrzymaniu wnioskującego" wpisac "IV RP"!!!

:D

20:12, chica_pequena
Link Komentarze (4) »
piątek, 11 maja 2007

chyba naprawde mnie cenią w mojej pracy...wnioskuje to z wczorajszej rozmowy z szefową..

Ja: Pani Kierownik, mam podanie o urlop we wtorek, muszę załatwić wszystkie papiery na aplikację

S: a zdaje pani w tym roku na aplikację? oj, to będę trzymać kciuki, żeby się pani nie dostała...

chyba miałam minę, jakby żart średnio mnie rozbawił, bo pod koniec rozmowy oczywiście trzy razy podkreśliła, że to żart i życzyła mi powodzenia i wogóle bla bla bla...głupia pinda..

21:15, chica_pequena
Link Dodaj komentarz »

Idzie sobie zajączek przez las, cały naburmuszony. Na uszach ma naciągnięte dwie prezerwatywy. Zaczepia go Miś:

- Zajączku po co ci te prezerwatywy na uszach ???

- To dla podkreślenia mojego chujowego nastroju...

21:12, chica_pequena
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 maja 2007

od pół godziny za oknem kilkoro dzieci spiewa mi "nie boję sieeeeeeeee gdy ciemno jeeeeeeeeeeest, ojciec za rękę prowadzi mnieeeeeeeeee..." (dla niewtajemniczonych: Arka Noego) :)...dodam że 9 piętro jest dosyc wysoko a słychać, jak za ścianą... czyżby rodzina RM przeniosła się pod mój blok i organizowała tam spędy??? oczywiście jestem tolerancyjna ale zaraz wezmę jajko i rzucę gówniarzy, w końcu każdy ma prawo do odpoczynku po kolejnych 12 godzinach w pracy...

20:50, chica_pequena
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 maja 2007

moją ulubioną ustawą stał się od dzisiaj Kodeks Wykroczeń... cóż za fantazja w budowaniu zdań... np:

Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój...

Kto ze złośliwości lub swawoli...

Kto, będąc niezdolny do czynności, której nieumiejętne wykonanie może wywołać niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka, taką czynność przedsiębierze albo kto porucza ją osobie do jej wykonania niezdolnej...

ach te wybryki i swawole :D

20:41, chica_pequena
Link Dodaj komentarz »

aaa... zapomnialam ze dostalam informacje, ze na egzamin masterowy przydzielono mi prof. Wilka...chyba to nie jest za dobrze...:]

i znów nie wygrałam w totka...ale miałam dwójkę co u mnie i tak jest cudem, więc mogę to traktowac jako dobrą wróżbę :)

15:52, chica_pequena
Link Dodaj komentarz »

nowe życie - nowy szablon...

bosz to już trzeci zj****y weekend majowy pod rząd...jeszcze poprzednie dwa były piękne, słoneczne i cudne, a od trzech lat masakraaaa...ale nic to, w moim nowym życiu nie ma miejsca na narzekanie zewnętrzne, tzn że mogę się smucic tylko sama ze sobą... a jak tak dalej pojdzie to nawet nie sie będę zabierać za naukę do aplikacji bo i tak nic z tego nie wyjdzie..i tylko stracę drobne pięć stówek, które na nowe buty będą jak znalazł... a urzędnikiem skarbowym mogę byc do konca życia nie tylko bez aplikacji ale nawet bez dyplomu...

słubicki weekend fatalny, poznalam kolejna weekendówkę m., w sumie moglam z nia troche wiecej porozmawiac na temat wspolnych doswiadczen, ale jakos nie bylam w stanie prowadzic milej konwersacji w witku... narazie góruję nad nią stażem o bardzo sporo, ale jakos mnie to nie cieszy... przez caly wieczor zachowywalam sie jednak jak kobieta z klasa, i dopiero na drugi dzien w stanie glębokiej nietrzezwosci pozwolilam sobie na smsa z gatunku tych z mniejsza klasa...ale jakos nawet nie zaluje

a ślub był śliczny... ciesze się że byłam i że sprawdziła się dewiza: lepiej załować że się było, niż że się nie było... to znaczy oczywiście nie żaluję, ale właśnie z taką myślą podejmowałam decyzję :)

K&I: jeszcze raz życzę Wam wszystkiego naj... bo nie wiem czy sobotnie życzenia wyszły mi zgrabnie, ale składam to na karb stresu przedkamerowego ;) i niech tak zostanie... a teraz pewnie grzejecie sie nad morzem... a niektórzy musza pracować żeby dobrze zużytkowac Wasze podatki :P

nic to, lece sie uczyc bo to pierwszy krok do spelnionego zycia zawodowego, szczescia i calkowitej nirwany, odpuszczenia grzechow, amen.

poniedziałek, 16 kwietnia 2007

objawienie sąsiadki z dołu - wpadła, powiedziała nam że jesteśmy wieśniarami i mamy się pofatygować i przeczytać regulamin i znikła...

nie ma to jak braterskie miłosierdzie rodziny Radia M. ...

22:59, chica_pequena
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22